Wakacje można spędzać różnie. Można wyjechać do ciepłych krajów, albo nad polskie morze, ale można również pojechać do Ciechocinka.

Miasteczko w województwie kujawsko-pomorskim, niedaleko Torunia, znane uzdrowisko – przyciąga ludzi z różnymi schorzeniami ruchowymi i ludzi takich jak my, pragnących odpocząć i pooddychać jodem.

Ciechocinek

Doskonałym miejscem w Ciechocinku, gdzie spędziłyśmy noc jest TeoDorka Med&Spa – duży hotel, oddalony od centrum (od Grzybka), zaledwie 20 minut spacerkiem. Hotel nowoczesny, świetnie wyposażony w gabinety odnowy biologicznej, poprawiające zdrowie i samopoczucie gości. Dużo sprzętu specjalistycznego na wyposażeniu.

Ciechocinek

My skorzystałyśmy z siłowni, sauny i dżakuzi (tak po polsku). Wybaczcie kochani, że na zdjęciach jesteśmy w hotelowych płaszczach kąpielowych, ale trzymamy się zasady, że im mniej tym lepiej. Poza tym ładnie nam w bieli. Zabiegów upiększających nie robiłyśmy, bo doszłyśmy do wniosku, że natury nie będziemy poprawiać. Warto zatrzymać się tam na dłużej, bo cisza i dobre jedzenie, to niewątpliwy atut tego miejsca. Restauracja serwuje dobre jedzenie, rano śniadanie w formie bufetu szwedzkiego, są także dobrze zaopatrzone barki i słodkości , a jakże!

Ciechocinek

Właściciele psów – uwaga! – to miejsce jest przyjazne, więc można przyjechać z pupilem. Psy są traktowane z szacunkiem, same widziałyśmy jak jeden taki leżał pod parasolem w cieniu i popijał wodę z miseczki. Zresztą właściciele też mają dwa yorki i wiedzą co to miłość psiego serca. Nam pogoda dopisała i miałyśmy okazję odpoczywać na leżakach w ogrodzie, do tego zimne piwo i nic nie trzeba więcej. Może dobra książka.

Ciechocinek

Sam Ciechocinek to miejsce magiczne i urokliwe.

Czas w nim upływa leniwie i spokojnie. Nikt się nie śpieszy, ludzie są uśmiechnięci i mili. Chodzą, spacerują i podziwiają. Odległości nie sprawiają problemu, są elektryczne samochodziki, dorożki, o taksówkach nie wspomnę, bo to oczywiste, ale spacerek to najlepsze wyjście naszym zdaniem. Kalorii mniej i jodu dla organizmu więcej, samo zdrowie.

Ciechocinek

Być w Ciechocinku i nie zobaczyć Warzelni Soli to wstyd. Trzeba, bo to zabytek klasy światowej, powstał dzięki Stanisławowi Staszicowi i robi wrażenie nie byle jakie. W budynku jest wydzielone malutkie miejsce, gdzie kupuje się bilety wstępu i przy okazji prowadzi się sprzedaż soli, wody mineralnej tam produkowanej. Sklepik załadowany solą na maksa, a siostra podchodzi i pyta: Proszę pana, czy ma pan sól kłodawską? Facet w budce miał poczucie humoru, a my do dziś mamy, jak to mówi młodzież, zwałę.

Ciechocinek

Przechadzając się dostojnie po Ciechocinku trafiłyśmy do miejsca, gdzie niegdyś, gdy byłyśmy piękne i młode, tętniło życie, był gwar, hałas i unosił się śmiech dzieci. To basen z wodą solankową. Działo się na tym basenie, oj działo. Młode piękne dziewczyny przyjeżdżały na basen aż z Torunia. I to wcale nie w limuzynach z klimą tylko poczciwymi, wypasionymi maluchami bez klimatyzacji. My przyjeżdżałyśmy garbusem. Kultowo, ale bez erkondyszyn. Bufet był zaopatrzony w tradycyjne potrawy: bigos, flaki czy fasolkę po bretońsku. Wzruszyłyśmy się, łza w oku, kiedyś atrakcja nie lada, a dziś… popatrzcie sami.

Ciechocinek

Dość sentymentu – udałyśmy się na Pływalnię Pod Tężniami. Jest cudna, nowoczesna, woda 30 stopni C, hydromasaże, bąble. Super! Po wyjściu czujemy się jak nowonarodzone. Zdziwienie nieco nas wzięło, bo myślałyśmy, że tłumy, a tu proszę bardzo – luzik, cisza. Popływałyśmy do woli, bo pływaczkami jesteśmy dobrymi (autoreklama). Nie ukrywamy, że omal nie popłakałyśmy się ze szczęścia, bo nie trzeba już wciskać na głowę tych gumowych czepków. Dzięki Dyrekcjo! Wyglądamy teraz normalnie, a nie jak ufoludki z Marsa, bo o Wenus nawet nie myślimy.

Ciechocinek

Tężnie zrobiły na nas wrażenie, mają prawie 16 m wysokości i pięknie ułożone patyczki po których spływa solanka. Nie da się ukryć, roboty było przy tym sporo, my to nawet drzewa do kominka tak nie ułożymy, choć duże pniaki. Ładnie im to wyszło trzeba przyznać. Na samą górę nie weszłyśmy, bo było już nieczynne. Pech, ale mikroklimat podziałał na nas zbawiennie, ochoczo poszłyśmy na lody.

Ciechocinek

Atrakcją Ciechocinka niewątpliwie jest też Muszla Koncertowa w stylu zakopiańskim w której odbywają się liczne imprezy. Akurat miałyśmy szczęście, bo na scenie wystąpił śpiewak operowy, ulubieniec Ciechocinka – Kazimierz Kowalski. Tylko ten żar z nieba, niektórzy przezorni i zabrali ze sobą parasole, a nam do głowy nie przyszło, że słońce to parasole. Widać przyjdzie to z wiekiem. 

Ciechocinek

Kilkadziesiąt metrów od Muszli jest fontanna Jaś i Małgosia. Tu koniecznie trzeba wrzucić grosik na szczęście, ale okazuje się , że są jeszcze lepsi szczęściarze i wyławiają monety z wody, chociaż jest zakaz wchodzenia do niej. A niech im tam, na szczęście!

Ciechocinek

 

Miejscem ulubionym kuracjuszy i przyjezdnych jest Grzybek. Można przy nim posiedzieć na ławeczce, powdychać jodu i posłuchać muzyki peruwiańskiej. Tak, tak – facet z Peru gra, kobieta sprzedaje bibeloty, klimacik jest! Takie wash and go, czyli dwa w jednym. Tu Ciechocinek, a tu Peru. Do tego powiew jodu.

CiechocinekKażdy szanujący się turysta czy kuracjusz musowo musi nabyć pamiątkę. No, my mamy czasy kupowania muszelek czy ciupag dawno za sobą, ale gustowny kapelusik czemu nie? Albo sól do kąpieli, ewentualnie plastry borowiny na okłady ciała. Zdrowo.

Podsumowując:

Czas spędzony w Ciechocinku będziemy wspominać mile, próbowałyśmy nawet cofnąć czas na zegarze kwiatowym, ale ze słabym skutkiem – bo przecież obydwie wiemy, że czasu nie da się niestety cofnąć. Wrócimy tu jeszcze nie raz – na pewno! Może trochę żałujemy, że nie byłyśmy na tych tradycyjnych już fajfach, czyli potańcówkach przy herbatce, ale to innym razem. My zachwycałyśmy się architekturą urokliwą jak nigdzie indziej i Parkiem Zdrojowym ukwieconym niczym panna młoda na weselu.

Ciechocinek

 

Pozdrawiamy Ciechocinek,
Ostatnie Podrygi 50plus

 

Wyślij komentarz